PIERWSZY REŻYSER FILMOWY

 W tym samym jednak czasie, niezależnie od przemian zachodzących w teatrze i całkowicie poza nim dokonała się rzeczywista rewolucja, która dla dalszych losów s/tuki reżyserskiej miała znaczenie niepomiernie większe niż to. co działo się W samym teatrze. Został wynaleziony kinematograf. Pierwszy reżyser filmowy, Georges Melies, był człowiekiem teatru, wprawdzie teatru dość szczególnego gatunku, który nie cieszył się większym szacunkiem – teatru iluzji. Ale przecież i film nie od razu wywalczył sobie prawo do miana sztuki, z początku był tylko jarmarczną rozrywką. Może więc nie jest przypadkiem, że właśnie taki człowiek jak Melies pierwszy dostrzegł możliwości kina. tej największej iluzji naszego stulecia. 

OSIĄGNIĘCIA ARTYSTYCZNE

Pewnego razu Devrient przez kwadrans – a to wiele, skoro były tylko trzy próby – sprzeczał się z aktorką Crelinger, kto ma stać po prawej stronie: ona jako kobieta, czy on grający jej ojca (u wszystkich ludów indoeuropejskich strona prawa była zawsze „dobrą”, lewa „złą”). Crelin- ger pobiegła po protekcję do Briihla i postawiła na swoim. Nic dziwnego, że przy takich stosunkach reżyserzy szybko się zniechęcali, sam Devricnt najczęściej nie przychodził w ogóle na próby. W rezultacie, zapewne nie bez związku z tym stanem rzeczy, okres dyrekcji Briihla nie odznaczył się większymi osiągnięciami artystycznymi. 

OPINIE O DZIAŁALNOŚCI REŻYSERSKIEJ

Opinie o jego działalności reżyserskiej są rozbieżne. Pryncypia, którymi się kierował wyłożył sam w Regeln fur Schauspieler, wiele też materiału dostarczają rozmowy z Eckermanneni. Faktem jest. że Weimar nie dysponował wybitnymi aktorami i Goethe musiał włożyć sporo wysiłku w naukę aktorskiego abecadła. Narzucając jednak rygorystycznie styl deklamacyjny, patetyczny, wyidealizowany, budując „malownicze” sytuacje, rażące sztucznością i monotonią nie mogł poza Weimarem zdobyć poklasku dla swego teatru. Niemcy były już pod wpływem tendencji bliższych realizmowi, upowszechnionych zwłaszcza przez teatr w Mannheimie.Aktorom – pisze Goethe – ..nie wolno grać z profilu ani pokazywać pleców publiczności”, nie wolno im również ..mówić w stronę sceny, lecz zawsze w kierunku publiczności”. 

KIEROWANIE PRACĄ PODCZAS PRÓB

  1. Z jego Regulamentu dla aktorek  i aktorów polskich wiadomo, że spóźnienie na próbę było karane, karany też był każdy, „kto by się ważył podczas repetycji lub komedii przydawać, ujmować lub odmieniać słowa, albo też gęsta, które nie są podczas repetycji aprobowane”. Wynika z tego, że władza reżysera była duża. co tłumaczy się i  tym. że brak było w zespole aktorów wyszkolonych zawodowo. Naukę trzeba było zaczynać niemal od zera. Lipski skarżył się królowi, że „piersi sobie przy tym zrywa”.Reżyser XVIII wieku – pisze prof. Z. Raszewski w Krótkiej historii teatru polskiego – wybierał sztukę, dobierał albo zamawiał do niej dekora­cje, obmyślał obsadę, kierował pracą podczas prób.  

BRAK WEWNĘTRZNEJ DYSCYPLINY

Zdaniem Wiiczuka stanowiło ono zalążek szkoły reżyserskiej, a kontynuowało tradycję Akademii Aktorów Ekhofa.„Reżyserski parlamentaryzm” zapa­nował też na całe niemal stulecie w wiedeńskim Burgtheater, utworzonym w 1776, Aktorzy wybierali tam ze swego grona „radę reżyserską”; członko­wie jej na zmianę sprawowali nadzór nad pracą sceniczną. Ponieważ dyżur trwał tydzień, pełniący go nazywany był „Wóchner”.Był to zapewne półśrodek, lepszy wszakże niż całkowite bezhołowie.W tych zespołach, którymi zarządzali ludzie bez kwalifikacji, brak wewnętrznej dyscypliny prowadził do opłakanych skutków, a obyczaje panujące na scenie wolały o pomstę do nieba. Widzieli to i ubolewali nad tym również współcześni. 

 

ORGANIZACJA WIDOWISK DWORSKICH

Nieco więcej niż o teatrze publicznym wiemy o organizacji widowisk dworskich w Anglii elżbietańskiej. Nie odbiegała ona od praktyki przyjętej w innych krajach europejskich. Albert Feuillerat opublikował w 1910 roku dokumenty dotyczące „Biura Rozrywek” (Office of the Revels), które istniało już w końcu XV wieku. ..Yeoman of the Reveis” – „mistrz rozrywek” był jednym z dworzan królewskich, o ściśle określonych obo­wiązkach i przywilejach. Należały do nich prawo doboru trup aktorskich, repertuaru, uczestniczenia w próbach, przeprowadzanie korekt, a w razie, gdyby jego polecenia nie były respektowane, nakładania kar więzienia na czas, który sam wyznaczał. Odpowiadał też za właściwe wykorzystanie funduszy przeznaczonych przez króla na widowiska.

TEATR ELŻBIETAŃSKI

Na przykład obsada ustalona przez reżysera musiała być uzgodnio­na z prefektem, pełniącym opiekę i kontrolę nad teatrem z ramienia fektora. Pora zająć się teatrem elżbietańskim. Jest to temat szczególnie kontro wersyjny, ponieważ każdy lubi podpierać się autorytetem Szekspira. C/y Szekspir był reżyserującym pisarzem, czy reżyserującym aktorem, c/y w ogóle zajmował się reżyserią? Przede wszystkim zaś, na czym polegała reżyseria w teatrze elżbietańskim. Historia teatru niewiele ma na ten temat do powiedzenia i trudno oczekiwać, aby przyszłe badania znalazły jednoznaczną odpowiedź w nieznanych dotąd dokumentach. Nie pozostaje nic innego, jak wnioskować na podstawie dostępnych nam źródeł, czyli przede wszystkim samych tekstów dramatycznych. 

ARTYSTA TEATRU

Wbrew pozorom nie jest to dyskusja czysto akademicka, ponieważ z tytułem związane są prawa i przywileje. Przyznać reżyserowi tytuł artysty, twórcy, to znaczy przyznać mu również prawo samodzielnego, twórczego interpretowania utworu literackiego (czytaj: ingerowania w tekst literacki). Wymagałoby to również objęcia jego dzieła ochroną prawa autorskiego. Rozstrzyganie tej kwestii nie jest moim zamiarem, chciałbym jedynie spojrzeć na nią w szerszym kontekście, co ułatwi dalsze rozważania. U progu XX wieku Gordon Craig właśnie reżysera nazwał „artystą teatru”, tak szeroko wszakże zakreślił pole jego działania, że mało kto może sprostać wymogom stawianym przez Craiga „artyście teatru .

Jak wygląda misja w telewizji

Telewizja publiczna w naszym kraju w odróżnieniu od wszystkich innych telewizji komercyjnych, które są prywatne, ze względu na to, iż jest własnością państwową, ma trochę inny profil działalności niż te pozostałe. Wynika to nie tylko z poleceń wydawanych przez rządzących, ale wręcz z zapisów ustawy o telewizji publicznej. To wpływa istotnie na profil jej działania. W pewnym sensie ją to ogranicza, ale robi to w interesie społecznym. Dzięki temu kultura i sztuka taka jak teatr czy opera, które cieszą się w społeczeństwie zdecydowanie mniejszą popularnością niż film, muzyka, programy rozrywkowe itp. jest obecna w mediach i zaspokaja potrzeby kulturalne nawet tych osób będących w mniejszości. Bez tego nie mieliby często nawet możliwości obejrzenia niektórych spektakli. Także dobry film jest dzięki temu w zasięgu potencjalnego widza. Ta działalność, zwana misyjną, ma więc bardzo wiele zalet, choć dla samej telewizji jest pewnego rodzaju uciążliwością, bo zmniejsza wpływy z reklam. Ale dlatego też telewizja jest w znacznej mierze zasilana z abonamentu.

Uwaga sztuka jest niebezpieczna

Człowiek stworzył kulturę, na dzień dzisiejszy jest naprawdę bardzo rozwinięta. Społeczeństwo interesuję się tym co się dzieję na świecie, tworzy i to właśnie jest takie piękne. Z obecnych czasach można czerpać naprawdę dużo przyjemności, oczywiście znając granicę. Warto zastanowić się nad tym, czy młode osoby zdają obie sprawę, że muzyka, film oraz inna rozrywka to nie wszystko. Żeby do czegoś dojść, trzeba jednak mieć w głowie wiedzę, pobierać ważne wiadomości. Nie można być takim egoistą, aby tylko czerpać dla siebie co najlepsze, trzeba pamiętać, że w życiu również należy skupić się na obowiązkach. Można twierdzić, że obecne lata są niebezpieczne, szczególnie dla tych którzy nie pamiętają okresu, gdy najważniejsza była praca i zarobienie pieniądza. Teraz można sobie pozwolić na zapomnienie, oderwanie się od rzeczywistości i zabawę. Przerażające jest to, że niekiedy powyższe rozrywki trwają dłużej niż powinny. Trzeba pamiętać o zdrowym rozsądku, pamiętać, że nadmierna ilość pod każdą postacią szkodzi.

MECHANIZM REGULUJĄCY

Wiarę, że konkurencja stanowi me­chanizm regulujący, obaliły wątpliwości zrodzone wówczas, gdy rynkiem zawładnęło kilku wielkich producentów, kiedy utrudniono nowym firmom wchodzenie na rynek i kiedy istniejące firmy akceptowały układ ograniczający konkurencję ce­nową. Siła przeciwważna jest także silą samo­rodną, co stanowi sprawę wielkiej wagi. Można by też twierdzić, że pewną, chociaż niezbyt poważną rolę regulującą odgrywa silny nabywca w odnie­sieniu do siły rynku zbywców, gdyby istotnie, za sprawą przypadku w rozwoju ekonomicznym, ta­cy silni nabywcy często pojawiali się obok silnych zbywców. Jednakże tendencja do tworzenia się siły w odpowiedzi na siłę już istniejącą jest ważną cechą zjawiska, które tutaj określam. Jak już stwierdzono, potęga w jednej sferze rynku rodzi zarówno potrzebę, jak i perspektywę, że opłaci się stworzyć przeciwważną potęgę po jego drugiej stronie.

CZYNNE OGRANICZENIA

Czynne ograniczenia wprowadza konkurent, który składa — albo grozi, że złoży — korzystniejszą ofertę. Nie jest to jednak wyłączny ani nawet typowy sposób ograniczania siły go­spodarczej. W warunkach typowego współczesnego rynku, gdzie zbywców jest niewielu, ograniczenia narzucają nie konkurenci, ale przeciwna strona rynku: silni nabywcy. Jeśli istnieje układ ograni­czający konkurencję cen, rola konkurenta na ta­kich rynkach sprowadza się do biernej. Jednym z podstawowych założeń konkurencji było zawsze, że siła rynku, działająca w warunkach ustania konkurencji, zrodziłaby konkurentów, któ­rzy wyeliminowaliby działanie tej siły. Korzyści płynące z pozycji monopolistycznej skłaniały kon­kurentów do ubiegania się o udział w nich. Inny­mi słowy, konkurencję uważano za samorodną siłę regulującą.

UNIKNIĘCIE NIEPOROZUMIEŃ

Twierdzenie moje jest groźne. Sprowadza się do tego: konkurencja, przynajmniej od czasów Adama Smitha, rozpatrywana jako niezależny czynnik re­gulujący działalność gospodarczą i jako jedyny obok państwa mechanizm regulujący, którym dy­sponujemy, została w rzeczywistości czymś zastą­piona. Na pewno niecałkowicie. Chciałbym unik­nąć nieporozumień w tej kwestii. Konkurencja wciąż odgrywa jakąś rolę. Istnieją nadal ważne , gdzie siłę firmy, powiedzmy, handlowej kontrolują i określają ci, którzy dostarczają po­dobnego lub zastępczego produktu bądź usług. W najszerszym rozumieniu tego słowa oznacza to konkurencję. Rola nabywcy na takich rynkach jest zasadniczo bierna. Wypatruje on korzystnej okazji, a niekiedy zaprasza do składania ofert i odpowia­da na najlepszą.

DŁUGOTRWAŁA TENDENCJA

Długotrwa­ła tendencja do skupiania przedsiębiorstw przemy­słowych w rękach stosunkowo nielicznych firm przyczyniła się do powstania nie tylko silnej gru­py zbywców, jak przypuszczali ekonomiści, ale i silnej grupy nabywców, czego ekonomiści nie przewidzieli. Obie grupy rozwijają się razem, nie całkiem równomiernie, ale w sposób wykluczający wszelką wątpliwość, że jedna jest repliką dru­giej. Fakt, iż zbywca w jakimś stopniu wykorzystuje potęgę monopolu i w efekcie zgarnia część jego zysków, stanowi jakiś bodziec dla tych firm, od których kupuje lub którym sprzedaje. Pod wpły­wem tego bodźca mogą one stworzyć potęgę zdol­ną obronić je przed wyzyskiem. Fakt ten oznacza również, że nagrodą ich będzie udział w zyskach potęgi rynkowej przeciwnika, jeśli potrafią taki udział zdobyć. Tak więc istnienie siły rynku za­chęca co stworzenia innej siły, która ją zrówno­waży.

INNY SPOSÓB OGRANICZENIA

Wniosek ten nasuwał się tak nieodparcie, że nie szukano innych sposo­bów jej ograniczenia i — przy całkowitym za­absorbowaniu konkurencją — żadnych ograniczeń nie stwarzano.W rzeczywistości miejsce konkurencji zajęły nowe ograniczenia. Zapoczątkował je ten sam pro­ces koncentracji, który osłabił lub zniszczył kon­kurencję. Wystąpiły jednak nie w tej samej sferze rynku, ale po stronie przeciwnej, stworzone nie przez konkurentów, ale przez klientów lub do­stawców. Dla wygody nazwę ten odpowiednik kon­kurencji siłą przeciwważną. Na początek musimy wyjść z wyraźnego i nieco zbyt dogmatycznie sformułowanego założenia, że prywatną siłę ekonomiczną utrzymuje w szachu przeciwważna siła tych, którzy znajdują się w sfe­rze jej działania. Pierwsza rodzi drugą.

WE WSZYSTKICH WYPADKACH

We wszystkich wypadkach do postępowania pożądane­go z punktu widzenia interesu społecznego skłaniał konkurent. W tej samej sferze rynku zatem — w ograniczaniu sprzedających przez innych sprze­dających i kupujących przez innych kupujących, innymi słowy, w konkurencji — ekonomiści jęli się dopatrywać samoregulującego mechanizmu gospodarczego.Zaczęli się więc zajmować wyłącznie konkuren­cją i w oficjalnej teorii nadal się nią zajmują. Nie­mal całkowicie wyrugowano z ekonomii pogląd, że gospodarkę może regulować jakiś inny me­chanizm. I tak wraz z powszechnym zanikiem klasy­cznej konkurencji zastąpionej przez współdziałanie niewielkiej grupy przedsiębiorstw będących jeśli nie w jawnym, to przynajmniej w umownym mil­czącym porozumieniu można się było również spo­dziewać zniesienia wszelkich skutecznych ograni­czeń prywatnej potęgi.